czwartek, 12 lipca 2012

Witajcie! :) Za oknem pada, moje psiaki smacznie śpią, mama krząta się w kuchni, a ja z braku innej opcji siedzę i patrzę namiętnie w ekran mojego monitora.
W takie smętne i ponure dni lubię "poćwiczyć" robienie makijażu, pobawić się kolorami, wprowadzać jakieś innowacje. Dziś pokażę Wam część moich podkładów, które są nieodłącznym elementem mojego make-up'u. No to zaczynamy!





1.Max Factor smooth effect
Podkład kupiła mi mama, skusiła ją niska cena. Z racji tego, że jest to podkład nawilżający nie nadaje się do mojej dość tłustej cery, poza tym nie kryje przebarwień, jak dla mnie jest raczej delikatny i używam go na co  dzień, nie mniej jednak bardzo sporadycznie.

2.Maybelline Affinitone Mineral
Hmm, właściwie ciężko coś o nim napisać, bo nie jest ani zły, ani dobry. Zazwyczaj używam go w połączeniu z innym podkładem, gdyż jego płynna konsystencja nie do końca współgra z moją cerą, aczkolwiek owy produkt radzi sobie dość dobrze z drobnymi niedoskonałościami.

3.Maybelline Affinitone
Podkład płynny, mam do niego sentyment, gdyż był to pierwszy tego rodzaju kosmetyk w moim życiu. Kryje genialnie w połączeniu z pudrem z tej samej serii, ale jest jedynie jedno, twarz wygląda nieco sztucznie.

4.L'oreal Indefectible pinsel
Aplikator w postaci pędzelka nie przypadł mi do gustu, ciężko jest osiągnąć naturalny efekt. Sam podkład jest niezły, kryje, utrzymuje się na twarzy, ma przyjemną konsystencje, ale kolejny raz mimo wszystko się na niego nie zdecyduję.

5. Manhattan powder mat make up
Genialny! Kupiłam go ostatnio bardzo spontanicznie i jestem mega mile zaskoczona. Produkt wygląda na swoiste połączenie podkładu i pudru, kryje, matuje twarz i wygląda bardzo ładnie. Doczekałam się takiego komentarza po użyciu tego kosmetyku:
-Wyglądasz jakoś inaczej, jak nie Ty
-Dlaczego?
-Nie wiem.
-Wyglądam sztucznie, brzydko?
-Nie, właśnie zbyt idealnie.
Myślę, że to dobra rekomendacja, tym bardziej, że słowa te wypłynęły z ust mężczyzny :)
Zmykam teraz obudzić moje śpiochy, a później udaje się w podróż w znaną niepoznaną Inną Bajkę.


środa, 11 lipca 2012

deto cell

Cześć wszystkim! Ja, jako mała zakupoholiczka, nie potrafię przejść obok promocji obojętnie.







Ostatnio rzadko oglądam telewizję, ale natrafiłam na reklamę nowego produktu, mianowicie DETO CELL, który stworzony został po to, by redukować cellulit. Jako że zmagam się z tym problemem dość długo zapytałam w aptece o ten produkt i ot, udało mi się go kupić w cenie o 50% niższej. Zaczęłam stosować tabletki od razu, byłam na rolkach, a wieczorem nordic walking, wcinam też kalarepkę oraz młodą marchewkę wprost z mojego ogródka. Mam nadzieję, że uda mi się uzyskać choć niewielki efekt, a rezultatami pochwalę się (bądź nie) za kilka tygodni.